„Testowanie kosmetyków na zwierzętach po prostu nie jest już konieczne do zapewnienia ich bezpieczeństwa (…). Co roku tysiące zwierząt cierpią z powodu brutalnych metod testowania, włącznie z wkraplaniem im substancji chemicznych do oczu lub wcieraniem ich w skórę, po czym są zabijane.
Szacuje się, że każdego roku do testów naukowych i komercyjnych, w samej Unii Europejskiej, wykorzystuje się około 12 milionów zwierząt. Są one używane między innymi do opracowywania terapii medycznych, testowania leków i kosmetyków. Co ciekawe, takie badania na zwierzętach praktykowane są od co najmniej 2500 tysiąca lat. Testowanie na zwierzętach ma swoich zwolenników, którzy twierdzą, że taka praktyka umożliwiła opracowanie wielu terapii ratujących życie zarówno ludzi, jak i zwierząt i że nie ma dostępnej, alternatywnej metody badania żywego organizmu. Przeciwnicy z kolei twierdzą, że takie eksperymenty są okrutne i nieludzkie oraz, że zwierzęta za bardzo różnią się od ludzi i badania na nich przeprowadzane często dają nieistotne wyniki. Jakie zwierzęta są wykorzystywane w testach? Do testów kosmetycznych większość wykorzystywanych zwierząt stanowią króliki, świnki morskie, myszy i szczury. Psy są często wykorzystywane w badaniach medycznych. Są poddawane szczególnie inwazyjnym testom endokrynologicznym, kardiologicznym i kostnym. Koty są często wykorzystywane w badaniach neurologicznych. Połowa z tych testów może „wywoływać ból lub stres”. W całym szeregu badań wykorzystuje się naczelne inne niż ludzkie, zwłaszcza makaki, pawiany i szympansy. Biorą one udział w badaniach toksykologicznych, reprodukcji i ksenotransplantacji. Od dziesięcioleci taka praktyka jest powszechna na całym świecie i jest akceptowalną metodą testowania składników pod kątem „bezpieczeństwa”, nie tylko na leki, ale także na kosmetyki. Wraz z rozwojem przemysłu kosmetycznego i farmaceutycznego, stale odkrywano nowe składniki i testowano je zanim trafiły do obiegu. W praktyce oznacza to, że bardzo ciężko o produkt, którego ani jeden składnik nigdy nie został testowany na zwierzętach. Testowanie na zwierzętach – argumenty przeciw temu procederowi Istnieje ponad 7000 bezpiecznych składników, z których firmy mogą wybierać do skomponowania swoich produktów. Te składniki nie muszą być poddawane testom, ponieważ udowodniono w przeszłości, że są w pełni bezpieczne. Istnieją alternatywne metody, które sprawiają, że testy na zwierzętach są zbędne. Technologia znacznie się rozwinęła i pozwala używać testów in vitro, modeli komputerowych, a nawet replikować prawdziwe ludzkie organy na mikrochipach. Badania toksyczności substancji na zwierzętach w zasadzie nie mają znaczenia naukowego. Zarówno w przypadku badań medycznych, jak i badań składników kosmetycznych wyniki te nie są dokładne. Dzieje się tak z jednego prostego powodu – ludzie i zwierzęta różnią się od siebie genetycznie. Ważne jest, aby dzisiejsi konsumenci zwracali większą uwagę na to, jakie produkty kupują i jakie firmy wspierają. Wybierając marki wolne od okrucieństwa informujesz marki, że nie tolerujesz okrucieństwa wobec zwierząt. Czy Twój wybór naprawdę robi różnicę? Tak – to konsumenci decydują o tym, czy dana firma utrzyma się na powierzchni czy zatonie. Jeśli wystarczająco dużo osób kupuje produkty marek wolnych od okrucieństwa i bojkotuje te, które nadal prowadzą testy na zwierzętach, oznacza to, że zmiana jest możliwa. Testowanie na zwierzętach – w jaki sposób można na to wpłynąć? Nie powinniśmy się oszukiwać – ciężko jest zmienić cały świat i zachęcić wszystkich producentów do zaprzestania testowania na zwierzętach. Co więcej, ciężko również jest dotrzeć do większości konsumentów, chociaż o okrucieństwie tego typu procederów mówi się od lat. Internet pomaga docierać i edukować ludzi na temat zakulisowych tortur. W sieci dostępnych jest mnóstwo treści wideo, które ujawniają te niegdyś ukrywane praktyki. Wiele z nich wywołuje wśród ludzi wiele różnych emocji, od głębokiego smutku po olbrzymią złość. Jednak pomimo tego, że te obrazki są naprawdę bardzo przykre, pomagają podjąć części osób decyzję o wybieraniu produktów wolnych od okrucieństwa. Jako konsument możesz sięgać po produkty, które mają na opakowaniu oznaczenie „cruelty free”. W ten sposób dokonujesz etycznego wyboru i nie przykładasz swojej ręki do cierpienia zwierząt. Poniżej znajdziesz listę firm (stan na 2021 rok), które testują na zwierzętach. Firmy, które swoje produkty testują na zwierzętach, to: Nivea, Johnson&Johnson, L’Oreal, Procter&Gamble, Yves Rocher, Wella, Valentino, La Mer, Henkel, Kerastase, L’Occitane, Tous, Balenciaga, Victoria’s Secret, Estee Lauder, Paco Rabane, Biotherm, Schwarzkopf, Veet, Vichy, Max Factor, NARS, Chloe, Hugo Boss, Fendi, Benefit, Bobbi Brown, Clinique, LaRoche Posay, Diesel, Givenchy, Lancome, MAC, Old Spice, Revlon, Dior, Clarins, Dolce&Gabbana. Zwierzęta powinny być przyjaciółmi człowieka, a nie obiektem do testów. Można również spojrzeć na regulacje unijne, a zwłaszcza zakaz wprowadzania do obrotu kosmetyków testowanych na zwierzętach, jako na pewnego rodzaju motywację dla państw spoza unii europejskiej, które chciałyby importować produkowane przez siebie kosmetyki na teren UE, gdzie będą musiały spełniać odpowiednie wymogi prawne. Wideo, w którym senator z Teksasu opowiada, że testowanie szczepionek przeciw COVID-19 na zwierzętach wstrzymano, ponieważ umierały, rozchodzi się w zagranicznym i polskim internecie. Senator nie mówi prawdy. USA. Wstrzymano testy na zwierzętach szczypawki na KoV ID bo za często umierały... Płynnie przeszli do testów na ludziach" - brzmiał post opublikowanych na Facebooku 15 maja (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Udostępniono go ponad 170 razy. Temat, którego dotyczy, od jakiegoś czasu przewija się bowiem w mediach społecznościowych, szczególnie odkąd zaczęto mówić o szczepieniach nastolatków przeciw załączonym do posta nagraniu słyszymy męski głos opowiadający w języku angielskim, że testy szczepionek na zwierzętach zostały wstrzymane, ponieważ te umierały. Chodzi o szczepionki na na Facebooku, do którego dołączono popularne wideo Foto: tvn24 / facebook"Na zwierzętach wstrzymali ale na ludziach dalej testują" - skomentowała pod filmem jedna z użytkowniczek portalu. "Teraz na dzieciach" - napisała kolejna. Podobne komentarze do tego nagrania pojawiły się na Twitterze. "Oświadczenie marszałka Senatu Stanu Teksas. 'Testy na zwierzętach zostały zatrzymane, ponieważ zwierzęta umierały'" - napisał autor tweeta z 15 maja, który polubiło ponad 130 użytkowników, a udostępniło ponad 80. "USA Pyt: czy była inna szczep. z tak wysoką liczbą hospit. i zgonów? odp: Nigdy Pyt: czy jakakolwiek szczep wcześniej pominęła testy na zwierzętach? odp: Nigdy, zwłaszcza dla dzieci pyt: Czytałem, że oni właściwie zaczęli testy na zwierzętach, ale przerwali bo zwierzęta umierały" - twierdzi autor innego komentowano także na Twitterze Foto: tvn24 / TwitterW wyniku takiej dyskusji kolejni internauci pytali, czy szczepionki przeciw COVID-19 były testowane na zwierzętach, czy jednak nie. "Jeżeli zakazuje się testowania leków i kosmetyków na zwierzętach, to logiczną konsekwencją tego zakazu jest konieczność testowania leków i kosmetyków od razu na ludziach. Czy szczepionki mRNA przeszły testy na zwierzętach?" - pytał jeden z Grzesiowski: żadna szczepionka, którą znamy do dziś nie ma wieloletnich skutków ubocznych Video: tvn24Nagranie z posiedzenia Senatu stanu TeksasFilm załączany do wpisów w mediach społecznościowych pochodzi z 6 maja. To fragment publicznego przesłuchania przed Komisją Spraw Stanowych Senatu w Teksasie - ustaliła redakcja Podczas posiedzenia komisja rozpatrywała projekt ustawy republikańskiego senatora Boba Halla, która ma zakazywać ustanawiania jakichkolwiek nakazów dotyczących szczepień przeciw COVID-19 i wprowadzania tzw. paszportów szczepionkowych w z prac komisji dostępne jest na oficjalnej stronie stanowego Senatu. To właśnie senator Hall wypowiada nieprawdziwe twierdzenia dotyczące badań na zwierzętach szczepionek przeciw COVID-19, które za nim powtarza teraz wielu 44. minucie senator Hall przesłuchiwał jednego ze świadków zeznających przed komisją: dr Angelinę Farella, pediatrę, która krytykowała szczepionki na COVID-19. "A czy widziałaś jakąś inną szczepionkę, która została podana do publicznej wiadomości, a która pomijała testy na zwierzętach?" - zapytał Hall. "Nigdy wcześniej, zwłaszcza wśród szczepionek dla dzieci" - odpowiedziała pediatra."Z tego, co czytałem, faktycznie rozpoczęto testy na zwierzętach, a ponieważ zwierzęta umierały, przerwano je. Koledzy, myślę, że to ważne, aby to zrozumieć. Mówimy o tym, że Amerykanie są teraz królikami doświadczalnymi. Nie przeprowadzono testów na ludziach, zaprzestano testów na zwierzętach, bo zwierzęta umierały, a potem podano to społeczeństwu" - mówił dalej senator Bob przesłuchanie przed Komisją Spraw Stanowych Senatu w Teksasie z 6 maja 2021 roku. Foto: The Texas Senate / twierdzenie weryfikowały już amerykańskie redakcje fact-checkingowe i oraz brytyjski serwis Full Fact. Oceniły je jako nieprawdziwe. To, czy szczepionki przeciw COVID-19 były testowane na zwierzętach, sprawdzały też wcześniej agencje Associated Press i dopuszczone do użytku w UE i USA były testowane na zwierzętachW Unii Europejskiej dopuszczono do użycia cztery szczepionki przeciw COVID-19: firm Pfizer, Moderna, Johnson & Johnson, AstraZeneca. Wszystkie były testowane na zwierzętach. Mimo że szczepionki te zostały opracowane w przyspieszonym tempie, w ich przypadku zastosowano takie same procedury badań, jakich rutynowo oczekuje się w procesie opracowywania innych preparatów tego rodzaju. Twierdzenia, że szczepionki przeciw COVID-19 nie były testowane na zwierzętach, nie są i Moderna uzyskały zgodę na testowanie swoich szczepionek na zwierzętach, równocześnie prowadząc badania I fazy na ludziach - opisywała w październiku 2020 roku agencja Pfizer, Moderna i Johnson & Johnson informowały w komunikatach prasowych o wynikach badań na zwierzętach swoich szczepionek przeciw COVID-19. Dane te zostały opublikowane w czasopismach naukowych ( "Nature"). Badania nad szczepionkami Pfizera, Moderny i Johnson & Johnson przeprowadzono na myszach, małpach z gatunku makak królewski i chomikach - pisał Informacja, że szczepionki na COVID-19 były testowane na zwierzętach, pojawiła się również w decyzjach amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków dotyczących zezwolenia na użycie tych preparatów w nagłych wypadkach (w USA na razie do użycia dopuszczono tylko te trzy preparaty).Także Uniwersytet Oksfordzki potwierdził, że szczepionka, którą stworzył wspólnie z firmą AstraZeneca, przeszła badania na zwierzętach: w Wielkiej Brytanii, USA i Australii. Testy tego preparatu przeprowadzono na makakach królewskich. Raport opublikowany przez Oxford Vaccine Group w czasopiśmie medycznym "The Lancet" potwierdza skuteczność szczepionki, jest w nim informacja o badaniach preparatu na zwierzęta nie umierały podczas testów szczepionek na COVID-19Chris Magee, dyrektor ds. polityki i mediów brytyjskiej organizacji non-profit Understanding Animal Research (UAR), powiedział serwisowi Full Fact, że w przypadku szczepionek na COVID-19 były już dane wskazujące na to, że preparaty te są bezpieczne (prace nad szczepionkami mRNA zaczęto bowiem dużo wcześniej, już po wybuchu epidemii SARS - red.) - to właśnie umożliwiło naukowcom przeprowadzenie badań na zwierzętach równolegle z początkowymi etapami badań na Magee podkreślił, że gdyby zwierzęta zmarły w trakcie tego procesu, próby na ludziach zostałyby natychmiast wstrzymane. Fakt, że tak się nie stało, dowodzi, iż zwierzęta nie umarły niespodziewanie podczas badań. Magee dodał, że w badaniach leków zwierzęta są zazwyczaj poddawane eutanazji, by naukowcy mogli zbadać ich narządy wewnętrzne pod kątem oznak krążący w sieci fake news, że wszystkie zwierzęta użyte w badaniach szczepionek przeciw COVID-19 zmarły kilka miesięcy później, redakcja Full Fact pisze, że teza ta opiera się na badaniu z 2012 roku dotyczącym różnych szczepionek i nie ma związku z COVID-19. Zwierzęta, w tym przypadku myszy, uśmiercono zgodnie ze standardową procedurą w tego rodzaju Konkret24; zdjęcie: Shutterstock, Facebook 06.05.2021 00:00. Nowe wytyczne do oceny bezpieczeństwa kosmetyków. Ochrona zwierząt na pierwszym miejscu. Wiadomości Kosmetyczne. Europejski Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) wydał niedawno nowy dokument, który znacząco doprecyzowuje zasady testowania i dopuszczania do użytku składników kosmetycznych.

Od 11 marca 2013 w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach. Przepisy zabraniają zarówno importu oraz sprzedaży testowanych kosmetyków jak i składników do ich produkcji. Niby pełen sukces obrońców praw zwierząt, ale niestety Komisja zostawiła możliwość obejścia zakazu. Każdy kto chce produkować kosmetyki w Unii, bądź importować i sprzedawać je na terenie Wspólnoty, nie może przeprowadzać testów na zwierzętach. Firmy kosmetyczne muszą zastąpić testy na zwierzętach metodami alternatywnymi. Co ważne, rozporządzenie zabrania wykonywania testów na zwierzętach w Unii Europejskiej dla produktów gotowych oraz składników lub kombinacji składników. Rozporządzenie zakazuje również wprowadzania na rynek w Unii Europejskiej produktów, których receptura końcowa była przedmiotem testów na zwierzętach oraz produktów zawierających składniki lub kombinacje składników, które były przedmiotem testów na zwierzętach. Przepisy te oficjalnie obowiązują już od 2009 roku, ale wpływ mocnego lobbingu firm kosmetycznych sprawił, że Bruksela wydłużyła termin wejścia w życie całkowitego zakazu do 2013 roku. W okresie ostatnich 4 lat zakaz nie obejmował importowania z krajów trzecich (spoza UE) kosmetyków, których składniki lub też gotowe receptury były testowane na zwierzętach. Jaka kara czeka firmy, które złamią zakaz? Według polskiego ustawodawstwa osobie przeprowadzającej doświadczenia na zwierzętach w celu testowania kosmetyków lub środków higieny grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. Jeżeli natomiast dzieje się to ze szczególnym okrucieństwem dla zwierząt, kara ta może zostać wydłużona do dwóch lat. Alternatywne metody testowania Testowanie na zwierzętach składników kosmetyków nie ma większego sensu z powodu różnic międzygatunkowych. Na szczęście, już teraz, coraz więcej korporacji kosmetycznych stawia na metody alternatywne, czyli doświadczenia na komórkach i tkankach ludzkich, fragmentach naskórka czy pojedynczych komórkach. Badania te są kosztowne, ale są jednorazowe, znacznie bardziej adekwatne, a ich wyniki uzyskuje się w znacznie krótszym czasie niż w przypadku testów na zwierzętach. Wyjątki od zakazu Niestety rozporządzenie Komisji Europejskiej przewiduje jednak odstępstwa od zakazu. W wyjątkowych okolicznościach, w przypadku gdy powstaną „poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa” istniejącego składnika kosmetycznego, państwo członkowskie może zwrócić się do Komisji o odstępstwo od powyższych zakazów. Wniosek taki musi zawierać ocenę sytuacji oraz wskazywać niezbędne środki. Na tej podstawie Komisja może, po konsultacji ze Stałym Komitetem ds. Produktów Kosmetycznych, w drodze „uzasadnionej decyzji”, upoważnić do zastosowania takiego odstępstwa. Odstępstwo może być przyznane jedynie wówczas, gdy: - składnik jest w powszechnym użyciu i nie może być zastąpiony innym składnikiem o podobnym działaniu; - udowodniony jest szczególny problem zdrowia ludzi, a potrzeba przeprowadzenia testów na zwierzętach jest uzasadniona oraz potwierdzona przez szczegółowy protokół badań, zgłaszany jako podstawa do wydania oceny. Ponadto, odstępstwo od zakazu będzie udzielane w celu badania toksyczności substancji przyjmowanych w powtarzanych dawkach, wpływu niektórych substancji na rozrodczość i badaniu długofalowych wpływów toksycznych substancji w organizmie. Testowane na zwierzętach? Warto pamiętać, że wraz z dniem 11 marca 2013 roku z europejskich drogerii nie znikną testowane kosmetyki. Zakaz dotyczy bowiem wyłącznie nowo wprowadzanych produktów i składników. Póki co warto, podczas zakupów kosmetycznych zwracać więc uwagę na opakowania produktów i wybierać tylko te, na których widnieje symbol skaczącego króliczka, który daje nam stuprocentową pewność, że dany kosmetyk (podobnie jak i jego wszystkie składniki) w żadnej fazie produkcji nie był testowany na zwierzętach. Dodatkowo wybierając produkty ze skaczącym królikiem mamy pewność, że nie zawierają one substancji pochodzących z martwych zwierzą. Organizacja PETA - People for the Ethical Treatment of Animals sporządziła w 2012 r. dwie listy firm. Na jednej znalazły się przedsiębiostwa, które oferują towary testowane na zwierzetach, na drugiej zaś firmy, które nie testowały (i nie testują) swoich produktów na zwierzętach. Lista firm, które nie testują swoich wyrobów na zwierzętach nie zawiera przedsiębiorstw, które produkują np. leki, dodatki żywnościowe i inne produkty, których wpuszczenie na rynek jest obłożone sankcją prawną wymuszającą przeprowadzenie testów na zwierzętach. Na liście mogą natomiast znaleźć się firmy sprzedające produkty zarówno niewymagające testowania na zwierzętach jak i te, które mają prawnie narzucone tego typu procedury. Każda z tych firm jednak zaznacza, że nie prowadzi testów na zwierzętach, jeżeli nie zmusza jej do tego prawo. W jaki sposób firmy dostają się na listę PETA? Firmy tworzące poniższą listę podpisują specjalne zapewnienie dla PETA lub też spełniają odpowiednie standardy stawiane przez the Coalition for Consumer Information on Cosmetics - grupę siedmiu organizacji chroniących zwierzęta, do której również należy PETA. Owo specjalne zapewnienie stworzone przez PETA zakłada, że firmy je podpisujące nie prowadzą ani nie zlecają niewymaganych testów na zwierzętach w produkcji składników, formuł i gotowych produktów, zobowiązują się również nie prowadzić ich w przyszłości. Podpisanie zapewnienia PETA lub Corporate Standard for Compassionate Animals (CSCA) jest do pewnego stopnia kwestią zaufania i wiary w dobre intencje firm. Nie jest jednak tak, że firmy te nie podlegają żadnej ocenie. Firma deklarująca zaprzestanie testów na zwierzętach poniosłaby komercyjną klęskę na rynku (nie mówiąc o możliwych pozwach sądowych), gdyby została przyłapana po podpisaniu np. CSCA na testowaniu jakiegokolwiek produktu na zwierzętach. Jak rozumieć informacje "NO ANIMAL TESTING" na produktach firm, które nie znajdują się na poniższej liście? Takie informacje mogą być nieprawdziwe. Nie ma konkretnych przepisów regulujących lub rozliczających z umieszczania na produktach tego typu informacji. W praktyce oznacza to, że każda firma może umieścić na swoim produkcie dowolne informacje dotyczące jej sposobów testowania bezkarnie. Czasem takie informacje pojawiają się na przykład na wybranej serii kosmetyków, podczas gdy generalna polityka firmy dopuszczała testy na zwierzętach. Dlaczego na produktach niektórych firm znaleźć można informację "NO ANIMAL INGREDIENTS" (Bez składników zwierzęcych), podczas gdy zawierają one takie składniki? Niektóre firmy nie mają pojęcia lub po prostu nie obchodzi ich cierpienie zwierząt w produkcji niektórych produktów niewymagających natychmiastowego zabijania zwierząt. Mimo uwagi społecznej zwróconej w tym kierunku, istnieją firmy, które uparcie umieszczają na swoich produktach niezgodne z prawdą informacje, jakoby produkty te nie zawierały składników zwierzęcych, podczas gdy miód czy lanolina są jak najbardziej produktami zwierzęcymi. Dlatego mimo napisu "NO ANIMAL INGREDIENTS", aby być pewnym składu produktu, należy zawsze czytać całą informację na nim zawartą. W przypadku niezgodności kupujący ma prawo poinformować o tym firmę. Firmy należące do powyższej listy testowały swoje produkty na zwierzętach. Te zaznaczone znakiem (*) obecnie przestrzegają tymczasowego wstrzymania się od takich testów. Trzeba zachęcić je do ogłoszenia całkowitego zakazu. W nawiasach ujęte zostały przykładowe produkty danej firmy lub jej macierzystej kompanii. Firmy z tej listy mogą wypuszczać na rynek pojedyńcze linie produktów nietestowanych na zwierzętach (np. Clairol twierdzi, że jego linie Herbal Essences nie były testowane na zwierzętach). Podobnie, firmy zamieszczone na liście mogą wypuszczać produkty, takie jak leki, które są objęte prawnym nakazem testowania na zwierzętach. Jednakże powodem dla włączenia leków na listę produktów takich firm jest przeważnie umożliwienie tym samym testowania na zwierzętach produktów użytku domowego i kosmetyków.

Osobne regulacje prawne dotyczą badań naukowych i edukacyjnych prowadzonych na żywych zwierzętach. Niezależnie od celu, który im przyświeca, użycie zwierząt do testów jest obwarowane licznymi przepisami. Zwierzęta używane są do badań nad nowymi lekarstwami, produktami chemicznymi czy dodatkami do żywności lub środkami ochrony

Testy kosmetyczne na zwierzętach są zakazane w Austrii, Niemczech i całej UE i to dobrze! W rzeczywistości zabronione jest nawet sprzedawanie kosmetyków, które zostały przetestowane na zwierzętach. Niestety jest wysoce wątpliwe, czy kiedykolwiek będzie to kontrolowane. Z drugiej strony Chiny wymagają testów na zwierzętach w przypadku kosmetyków sprzedawanych na rynku chińskim. Obecnie istnieją znacznie bardziej znaczące metody badań bez cierpienia zwierząt. Eksperymenty na zwierzętach są nie tylko okrutne, ale także dalekie od możliwości dzisiejszych czasów. Testowane na nas! Wszystkie nasze produkty są „testowane na nas” i dopóki nie opracujemy szamponów dla psów, tak pozostanie. Tak, testujemy również nasze produkty dla znajomych. Nawet zgłaszają się na ochotnika i chętnie wypróbują produkty jako pierwsi. A wszystko to bez wahania i bez zdjęć czerwonych, łzawych oczu. Zasadniczo nie używamy żadnych składników, które są tak wątpliwe, że nawet byśmy się o nie martwili lub takie testy byłyby konieczne! Zatrzymaj agonię! Opowiadamy się za międzynarodowym zakazem przeprowadzania testów na zwierzętach i do tego czasu byliśmy zobowiązani do obowiązkowego etykietowania produktów do testów na zwierzętach! Obecnie istnieją znacznie bardziej odpowiednie metody testowania, przy których nikt nie musi cierpieć. A jednak w 2017 r. 2 807 297 zwierząt (źródło: Doctors Against Animal Testing) w Niemczech poddano torturom, głównie ze skutkami śmiertelnymi. Jeśli chcesz walczyć o zwierzęta cierpiące, to: Pamiętaj, aby kupować produkty niezawierające zwierząt Podziel się słowami: porozmawiaj o tym z przyjaciółmi, podziel się informacjami i daj im impuls do wykorzystania nawet produktów nietestowanych na zwierzętach Stań się aktywny: bierz udział w działaniach i petycjach, np. za pośrednictwem stowarzyszenia Lekarze Przeciw Doświadczeniom na Zwierzętach CZY KOSMETYKI CERAVE SĄ TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH? Tak, zgodnie ze świadomą decyzją firmy są sprzedawane w Chinach kontynentalnych, gdzie testowanie na zwierzętach większości kosmetyków importowanych podczas rejestracji lub/i sprzedawanych stacjonarnie w ramach post market testing jest obowiązkowe.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 15:20 Scientists use animals because they are able to show if there are any adverse reactions to skin when it comes to cosmetics. There are specific laws which delegate what is considered to be cruelty. They have fewer rules then working with humans so scientists can slightly more freely work on animals. An animals skin, body, and internal workings are similarly structured to a humans. This gives the closest acurate results to what a human will expieriance. It is also easier for scientists to get funding when using animal testing as opposed to human biggest con to this in my oppinion is that these animals can't say "You are hurting me, stop" and they have to go through balding, rashes, bleeding, and some even die. It's am not for it... but so many diseases have been cured thanks to animal testing. As for testing for cosmetics and things which are purely for luxury or appearance. That is inhumane in my opinion. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
z opracowywaniem i komercjalizacją nowych kosmetyków jest testowanie ich na zwierzętach. Niniejszy artykuł prezentuje wyniki badania, którego celem była identyfikacja, analiza oraz ocena działań, jakie podejmują naj-większe koncerny kosmetyczne na świecie w ramach procesu rezygnacji z przeprowadzania testów na zwierzętach.
Ponad 20 lat kampanii wreszcie przyniosło skutek – 11 marca 2013 roku Unia Europejska ma ogłosić zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach, a co za tym idzie także import i sprzedaż produktów niezgodnych z tym przepisem. Zakaz będzie dotyczył wszystkich rodzajów kosmetyków, od mydeł, poprzez kosmetyki kolorowe, na pastach do zębów kończąc. To także sygnał poparcia dla piękna wolnego od okrucieństwa, wysyłany w kierunku krajów takich jak Chiny, które wciąż wymagają testowania kosmetyków na zwierzętach. Michelle Thew z Cruelty Free International (organizacji non-profit, która walczyła od kilkunastu lat o wejście w życie niniejszego zakazu), powiedział: „To jest naprawdę historyczne wydarzenie i kulminacja ponad 20 lat kampanii. Teraz zastosujemy naszą determinację i wizję na arenie międzynarodowej w celu zapewnienia, że reszta świata również wprowadzi taki zakaz” . Wprowadzenie zakazu planowane było już na rok 2009, jednak zostało odłożone, by umożliwić firmom kosmetycznym dostosowanie nowych procedur testów. Warto wspomnieć, że o zakaz walczyła także marka kosmetyczna The Body Shop, która należy do koncernu L’Oreal. Koncern ten jest jednak znany z tego, że testuje swoje produkty na zwierzętach. Z jednej strony zakaz ten to dobry krok w stronę ochrony zwierząt, z drugiej wizja olbrzymiej akcji marketingowej… źródło:
Znalezienie produktów wolnych od okrucieństwa nie jest takie trudne, jak mogłoby się wydawać. Poszukiwanie kosmetyków cruelty free najlepiej rozpocząć od sprawdzenia, czy firma nie ma powiązań z testami na zwierzętach (nie prowadzi ich samodzielnie lub przez inne podmioty), sprawdza dostawców półproduktów, nie jest obecna na rynku chińskim, a także nie należy do koncernu
Testowanie kosmetyków na zwierzętach nie jest jeszcze dla wielu marek rozwiązaniem martwym, chociaż technologia oraz medycyna rozwijają się w coraz szybszym tempie, otwierając drzwi do etycznych kroków. Wielu klientów coraz bardziej świadomie decyduje jednak o wyborze produktów, które ostatecznie lądują w jego koszyku podczas codziennych zakupów. Aby móc odpowiedzialnie podejść do tego zagadnienia, warto zapoznać się z serią ważnych faktów na jego kosmetyków na zwierzętach jest słusznie uważane przez coraz większą grupę społeczeństwa za brutalne i całkowicie niepotrzebne. Jak się jednak okazuje, świadomość klientów nie musi wpływać na decyzje podejmowane przez konkretne marki. W sieci wciąż nie brakuje mitów na ten temat, które wspierają firmy w nieetycznych rozwiązaniach, a tym samym niezmiennie umacniają ich pozycję na rynku. Aby stać się bardziej świadomym konsumentem, warto skutecznie się z nimi kosmetyków na zwierzętach nie jest obowiązkoweNajpopularniejszym przekłamaniem w poruszanej kwestii jest zdecydowanie twierdzenie, że kosmetyki muszą być testowane na zwierzętach, aby móc uzyskać całkowitą pewność, iż nie są szkodliwe dla ludzkiego zdrowia. Osoby, które wspierają tego rodzaju opinie, nie zdają sobie jednak prawdopodobnie sprawy z tego, jak bardzo rozwinęła się już technologia umożliwiająca unikania testów na zwierzętach. Najpopularniejszą metodą zastępczą jest metoda komórkowa in vitro i chociaż okazuje się oczywiście droższa, dla wielu koncernów jej wdrożenie nie byłoby zapewne dużym problemem. Dla "Gazety Wyborczej" kwestię tę objaśniła jednak jeszcze w 2018 roku prof. Barbara Pierscionek, prodziekan do spraw badań i inicjatyw na Wydziale Nauk Inżynieryjno-Komputerowych na Uniwersytecie Kingston w Londynie. Ekspertka przekazała:"Instytuty naukowe i producenci leków zainwestowali w doświadczenia na zwierzętach tak wiele wysiłku i środków, tak wielu naukowców związało z nimi karierę, że mało kto jest zainteresowany metodami alternatywnymi. A także rzetelnymi badaniami przydatności testów na zwierzętach."Jak widać, największym problemem jest kwestia etyczna i finansowa, a nie ewentualny brak możliwości wymiany dotychczasowych metod na na zawierzętach kosmetyki nie są zawsze tańszeDrugim najpopularniejszym mitem w sprawie jest twierdzenie, według którego kosmetyki nietestowane na zwierzętach są droższe. Rzeczywiście wspomnieliśmy powyżej, że technologie zastępcze nie są tanie, jednak same upodobania klientów, którzy zaczęli świadomie wybierać marki cruelty-free, doprowadziły do zmian także w nieco tańszych firmach. Odejście od brutalności zwiększa bowiem sprzedaż. Z nowej listy (październik 2019) wynika, że na zwierzętach testują między innymi Balenciaga, Calvin Klein Cosmetics, Chloe, Dolce & Gabbana, Dior, Lancome, czy też Yves Rocher. Z testów na zwierzętach zrezygnowały za to na przykład Ziaja, Eveline Cosmetics, Perfecta, Wibo oraz Bielenda. Jak więc widzimy, droższe nie zawsze oznacza w tym przypadku bardziej PETA, Radio ZETNastępny artykułzwierzętamedycynaNaukatechnologiaNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj na: Google News Powiązane artykuły Testowanie kosmetyków na zwierzętach czy ludziach to proceder, na który patrzy się coraz mniej przychylnie. Gdzieś jednak firmy kosmetyczne muszą weryfikować efekty działania swoich specyfików. L’Oreal, jeden z największych kosmetycznych gigantów, testuje produkty na… sztucznie hodowanej ludzkiej skórze. Testowanie kosmetyków na zwierzętach jest trudną kwestią – głównie ze względu na niejasne oznaczenia czy listy firm, które odpowiadają za ten proceder. Wiele i wielu z nas wciąż nie jest świadomych okrucieństwa wyrządzanego milionom zwierząt w laboratoriach, a ci, którzy są, nie bardzo wiedzą, jak temu zapobiegać jako konsument. Prawo Od 2013 roku w krajach Unii Europejskiej i w Wielkiej Brytanii testowanie produktów na zwierzętach jest zakazane. Chiny, choć wciąż stosują tę okrutną praktykę, wydają się powoli iść w stronę zakazu – w 2019 roku oświadczono, że kosmetyki już obecne na rynku nie będą sprawdzane na zwierzętach podczas losowych kontroli bezpieczeństwa produktów. Eksperymenty na zwierzętach wciąż praktykują państwa Ameryki, w których w 2010 roku do testów wykorzystano 1,37 miliona zwierząt. Warto wspomnieć, że wprowadzane regulacje prawne chronią jedynie kręgowce, bezkręgowców zaś nie dotyczą. Sytuacja prawna testowania produktów na zwierzętach. Źródło: Dlaczego testowanie produktów na zwierzętach jest nieetyczne? Źródło: Lista produktów testowanych na zwierzętach jest ogromna. Oprócz wszelkiego rodzaju kosmetyków są to np. pestycydy, płyny hamulcowe, produkty przemysłowe, wybielacze, środki gaśnicze, owadobójcze, spreje chodnikowe czy środki chemiczne. Widząc tak długą (i dużo dłuższą) listę, trudno powoływać się na najczęstszy argument wyższego celu, jakim miałoby być potencjalne uratowanie ludzkiego życia. Co więcej – jak wspomina w “Wyzwoleniu zwierząt” Peter Singer – większość produktów nie wywołuje takich samych reakcji u zwierząt i ludzi. Singer wspomina o morfinie, która, mając zbawienne działanie przeciwbólowe dla ludzi, okazała się szkodliwa dla zwierząt. Nie tak dawno przed dopuszczeniem do sprzedaży wszystkie typowe testy na zwierzętach przeszedł opren, reklamowany przez producenta, giganta farmaceutycznego Eli Lilly, jako „cudowny środek” w leczeniu zapalenia stawów. W Wielkiej Brytanii opren wycofano z użycia po sześćdziesięciu jeden przypadkach zgonów i ponad trzech i pół tysiącu doniesień o szkodliwym działaniu ubocznym. Peter Singer, Wyzwolenie zwierząt Testowanie na zwierzętach nie tylko może narazić ludzi na niebezpieczeństwo, ale też sprawić, że zrezygnujemy z wartościowych produktów, szkodliwych dla zwierząt, ale nie dla ludzi. Insulina może dawać deformacje płodów królika i myszy, ale nie ludzkich. Morfina, znosząca ból u człowieka, wywołuje u myszy objawy deliryjne. Peter Singer, Wyzwolenie zwierząt Testy przeprowadzane na zwierzętach to okrutne praktyki, tortury, źródło ogromnego cierpienia. Zwierzęta przez 3 lub więcej tygodni poddawane są do 100 razy dziennie elektrowstrząsom, zmuszane do konkretnych zachowań, a na koniec zabijane poprzez otrucie środkami chemicznymi czy promieniowanie – jeśli nie umrą wcześniej z wycieńczenia, bólu, strachu czy przez porażenie prądem. Śledztwo przeprowadzone w laboratorium eksperymentującym na zwierzętach Zwierzę unieruchamiane jest zwykle w pojemniku, z którego wystaje mu tylko głowa. W ten sposób uniemożliwia się mu drapanie lub tarcie oka. Testowana substancja (na przykład wybielacz, szampon lub atrament) zakrapiana jest do jednego z oczu królika. Na ogół odchyla się dolną powiekę i umieszcza substancję w małym, utworzonym w ten sposób „zagłębieniu”. Oko jest następnie zamykane. Czasami procedura ta jest powtarzana. Codziennie sprawdza się, czy nie wystąpił obrzęk owrzodzenie, zapalenie lub krwawienie. Obserwacje trwają nawet trzy tygodnie. Peter Singer, Wyzwolenie zwierząt Zwierzęta są także przymusowo karmione niejadalnymi substancjami – doustnie lub przez sondę żołądkową. Testy standardowe trwają czternaście dni, ale są i takie, które mogą trwać nawet sześć miesięcy – jeśli zwierzęta tak długo przeżyją. W tym czasie często przejawiają klasyczne objawy zatrucia – wymioty, biegunkę, porażenie, drgawki i krwawienie wewnętrzne. Peter Singer, Wyzwolenie zwierząt Jednak to nie wszystko. Na zwierzętach wykonuje się wiele innych toksykologicznych prób, zmuszających zwierzę do wdychania sprejów, oparów i gazów. Wyobraź sobie, że to nadal nie wszystko, często króliki goli się i umieszcza testowany preparat na ich skórze, potem się unieruchamia, aby nie mogły ingerować podczas gdy ich skóra ulega podrażnieniu, swędzi, krwawi, czy pokrywa się okropnymi pęcherzami. Agnieszka Rahela Olszak, Hodowla Słów Co roku w laboratoriach ginie od 50 do 100 milionów zwierząt. Udowodnione jest, że zwierzę odczuwa ból w takim samym stopniu, co człowiek. Dlaczego tak łatwo wyłączamy się na cierpienie jednostki, którą zaszufladkujemy jako “inną” niż my? Ten podział w połączeniu z rozwojem przemysłu doprowadził do masowego wyzysku zwierząt, które traktujemy jak przedmioty, z kompletnym znieczuleniem na ich ból i odczuwanie. Co możemy robić, by zakończyć testy na zwierzętach? 1. Wspierać organizacje walczące z testami na zwierzętach Skuteczną walką z okrucieństwem laboratoriów jest na pewno wspieranie organizacji skupiających się na zwierzętach cierpiących wskutek eksperymentów. Do takich należy np. The Humane Society. Zobacz, jak możesz pomóc, wpłać darowiznę, podpisz petycję przeciw testowaniu kosmetyków na zwierzętach! 2. Kupuj kosmetyki z oznaczeniami W ten sposób masz pewność, że przy produkcji nie ucierpiało żadne zwierzę. Oznaczenia bywają różne – warto też zwrócić uwagę na to, czy kosmetyk nie zawiera produktów odzwierzęcych. Oznaczenia kosmetyków wegańskich i nietestowanych na zwierzętach Jako świadomi konsumenci mamy to szczęście, że takie firmy mają zazwyczaj na uwadze także ekologię, a “wegańskie” kosmetyki są bardzo często tworzone z dobrej jakości, naturalnych składników. Jeśli, obok dobrostanu zwierząt, bliska jest Ci kwestia środowiska, warto wspierać firmy produkujące kosmetyki w takim duchu. Wśród polskich marek są to np. Tołpa, Mydlarnia 4 Szpaki czy Zielone Laboratorium, które wspiera nasze działania dla zwierząt. 3. Rozmawiaj, dziel się informacjami i refleksją! Wielu ludzi wciąż nie jest świadomych ogromu cierpienia, bólu i strachu, z jakim zmagają się codziennie miliony zwierząt przetrzymywanych w laboratoriach i hodowanych przemysłowo. Wielu – choć jest temu przeciwnych – nie zdaje sobie sprawy, że ich kosmetyki czy inne produkty były testowane na zwierzętach. Podajmy dalej petycję, dzielmy się wiedzą i empatią. Uwrażliwiajmy na cierpienie zwierząt i pamiętajmy o nieocenianiu wyborów innych osób! 4. Adoptuj zwierzaka uratowanego z laboratorium Źródło: Może zastanawiasz się nad kupnem królika, szczura czy myszoskoczka? Lepszym sposobem może okazać się adopcja, na którą czekają nie tylko psy czy koty w schroniskach. Jest coraz więcej inicjatyw umożliwiających adopcję uratowanego z laboratorium gryzonia. To szansa na wspaniałego domownika, któremu po tak trudnej przeszłości możesz zapewnić ciepło i szczęście. 🙂 Zobacz np. tutaj. 5. Świadomie kwestionuj przyjęte normy Uczmy się z historii, która była świadkiem wyzysku, szowinizmu, uprzedmiotowienia, masowego zadawania cierpienia ludziom czy grupom społecznym uznanym za “gorsze”. Społeczeństwo przyzwyczaja się do okrutnych praktyk i przyzwala na nie. Nie myślmy, że obecna sytuacja musi być taka, jaka jest – kwestionujmy etykę funkcjonującego prawa. Historia nie stoi w miejscu. Wyzwolenie i ocalenie wszelkich jednostek odbyło się przez wrażliwość i aktywną postawę – ich lub innych osób. Bądźmy głosem istot, które go nie mają! 6. Szukaj alternatyw dla testów na zwierzętach Ogromną rolę w zakończeniu cierpienia zwierząt w laboratoriach mają naukowcy pracujący nad alternatywami dla testów na zwierzętach. Mamy nadzieję, że rozwój takich alternatyw raz na zawsze zakończy ten okrutny proceder. Źródła:

Na początku jasno trzeba podkreślić, że testowanie kosmetyków na zwierzętach jest zakazane na terenie całej Unii Europejskiej. Podobnie rzecz się przedstawia, jeśli chodzi o teren Wielkiej Brytanii. Niestety, Chiny są państwem, w którym produkuje się ogromne ilości kosmetyków i które wciąż stosuje te okropne praktyki.

Jak być świadomym konsumentem i skąd wiedzieć, czy dana firma nie testuje swoich produktów na zwierzętach? Dlaczego niektóre firmy oznaczają kosmetyki jako „nietestowane na zwierzętach” a inne nie? Jak rozróżnić certyfikowane oznaczenia Cruelty-free i jak wygląda sytuacja prawna w temacie testów na zwierzętach w europie i poza nią. Zakaz testów na zwierzętach w Unii Europejskiej Oficjalnie w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach oraz sprzedaży kosmetyków, które były w ten sposób badane. Zakaz ten obowiązuje bez względu na miejsce wykonania testów. Jednak w Internecie wciąż można natknąć się na listy producentów, którzy testują lub którzy nie testują swoich produktów na zwierzętach. Zaczynamy się wówczas zastanawiać: no jak to? Przecież prawo zabrania. Czy na pewno żadna firma w Europie nie testuje kosmetyków na zwierzętach, bo jest to niedozwolone? Unijne prawo zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Ale, jak się okazuje i to od dłuższego czasu, to tylko teoria. Niestety – wiele firm obchodzi prawo, zlecając testy np. firmom zewnętrznym, lub testując same składniki kosmetyków. Dlatego właśnie co jakiś czas w sieci widzimy filmy czy zdjęcia wykonane przez aktywistów organizacji walczących o prawa zwierząt, którzy pokazują światu, co naprawdę dzieje się w laboratoriach w Europie. Skoro prawo to tylko teoria, jak w takim razie być świadomym konsumentem? Skąd wiedzieć, czy dana firma/marka jest wolna od testów na zwierzętach? W weryfikowaniu firm pomocne są organizacje pozarządowe działające na rzecz praw zwierząt. Istnieją niezależne organizacje non-profit, które przyznają certyfikaty firmom wolnym od okrucieństwa wobec zwierząt: Leaping Bunny CCF – Choose Cruelty Free PETA. I niestety nie wszystkie powyższe standardy certyfikacji są sobie równe. Ważne jest więc, aby dokładnie wiedzieć, co oznacza każdy z tych standardów i przyznane logo, gdy widzimy na opakowaniu kosmetyku, że produkt jest „Cruelty-free”. Dlatego poniżej znajdziecie porównanie trzech tych najpopularniejszych organizacji przyznających certyfikaty wolnego od okrucieństwa króliczka. #1: Leaping Bunny W 1996 roku w odpowiedzi na rosnącą świadomość konsumentów, osiem krajowych organizacji praw zwierząt złączyło się, tworząc Coalition for Consumer Information on Cosmetics (CCIC). CCIC promuje jeden kompleksowy standard i przyznaje międzynarodowe logo Leaping Bunny. Leaping Bunny to drugi co do wielkości standard certyfikacji Cruelty-free, z przyznanymi certyfikatami dla ponad 600 firm. Tym, co odróżnia Leaping Bunny od innych programów wolnych od okrucieństwa, są surowe normy dotyczące testów na zwierzętach, system monitorowania dostawców i ich obowiązkowe audyty. Certyfikowane firmy muszą potwierdzić u dostawców, że składniki nie są testowane na zwierzętach. Leaping Bunny nie zezwala na dystrybucję swoich produktów certyfikowanej marki na rynkach zagranicznych, które wymagają testów na zwierzętach (takich jak Chiny). Leaping Bunny przeprowadza własne niezależne audyty certyfikowanych firm i wymaga od nich ponownej corocznej akredytacji statusu wolnego od okrucieństwa. Jedynym niuansem standardu Leaping Bunny jest fakt, że certyfikuje marki, które są własnością firmy macierzystej testującej na zwierzętach. W takich przypadkach marki muszą obiecać działać jako samodzielne spółki niezależne z własnymi łańcuchami dostaw aby spełnić wymagania Leaping Bunny. Logo Leaping Bunny jest wysoce wiarygodnym dowodem na to, że marka jest wolna od okrucieństwa. Jest to jeden z bardziej rygorystycznych certyfikatów w porównaniu do dwóch poniższych. Możesz więc w pełni zaufać produktowi, gdy zobaczysz logo Leaping Bunny. Lista marek z przyznanym logo Leaping Bunny Dodatkowo Leaping Bunny ma aplikację mobilną o nazwie „Cruelty-free”. Możecie więc być na bieżąco z informacjami, które marki są częścią programu Leaping Bunny. #2: Choose Cruelty-Free Choose Cruelty-Free (CCF) to niezależna organizacja non-profit z siedzibą w Australii, która od 1993 roku akredytuje marki kosmetyczne, które są obecne na całym świecie. Aktywnie prowadzą też kampanie na rzecz zakończenia testów na zwierzętach. CCF ma obecnie około 250 akredytowanych marek i przyznaje logo królika „Not Tested on Animals”. A jak wyglądają ich standardy: CCF wymaga od akredytowanych marek podpisania prawnie wiążącej umowy w celu zagwarantowania, że oświadczenia złożone w ich wnioskach są prawdziwe. Certyfikowane firmy muszą dostarczyć pisemne oświadczenia od swoich dostawców surowców, które wyraźnie stwierdzają, że wszystkie składniki, które dostarczają certyfikowanej firmie, nie są testowane na zwierzętach. CCF nie akredytuje marek, które są własnością lub są powiązane z firmą nie wolną od okrucieństwa i mają pewne ograniczenia w stosowaniu niektórych składników pochodzenia zwierzęcego. CCF nie przeprowadza corocznych audytów, ponieważ są zbyt małą organizacją. Jednak wymagają ponownej akredytacji firm np. kiedy firmy wprowadzają nowe produkty. Ich standardy są więc podobne do Leaping Bunny, ale idą o krok dalej. Gdy marka należy do większej firmy, uważa się ją za spółkę zależną od firmy macierzystej i nie akredytują marek, które są własnością lub są powiązane z firmą nie wolną od okrucieństwa Logo Choose Cruelty-Free jest więc bardzo wiarygodnym dowodem potwierdzającym, że marka jest wolna od okrucieństwa. Lista marek z przyznanym logo Choose Cruelty-Free CCF ma również aplikację o nazwie „Choose Cruelty-Free”, możesz pobrać, aby dowiedzieć się, które marki są częścią najbardziej restrykcyjnego programu certyfikacji wolności od okrucieństwa. #3: PETA Beauty Without Bunnies PETA – People for the Ethical Treatment of Animals to międzynarodowa organizacja non-profit powstała w roku 1980 z siedzibą w USA. Jej główną działalność stanowi walka o prawa zwierząt. PETA stara się działać głównie przez edukację, reklamy, pokojowe protesty i pikiety. Według oficjalnej strony PETA należy do niej ponad 5 milionów osób, co czyni ją największą na świecie organizacją zajmującą się prawami zwierząt. PETA w ramach swoich działań przyznaje logo Beauty Without Bunnies. Ich wolne od okrucieństwa logo jest również jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ponieważ certyfikują prawie 2000 marek. Na swojej oficjalnej stronie internetowej, organizacja publikuje i aktualizuje listy firm, które nie testują oraz tych które nie zaprzestały testów swoich produktów na zwierzętach. Aby zostać wpisanym na listę PETA firm nie testujących na zwierzętach: firma „musi wypełnić krótki kwestionariusz i podpisać oświadczenie wiarygodności potwierdzające, że nie przeprowadza, nie zleca ani nie płaci za jakiekolwiek testy na zwierzętach w odniesieniu do składników, preparatów lub produktów gotowych oraz że nie będzie tego robić to w przyszłości ” kandydaci muszą odpowiedzieć w kwestionariuszu na 8 pytań oraz podpisać oświadczenie wiarygodności dostarczone przez PETA. Organizacja nie przeprowadza żadnych własnych audytów certyfikujących, dlatego wiarygodność logo PETA zależy od uczciwości i dokładności pisemnych oświadczeń zgłaszanych firm. Program ten jest więc najmniej wiarygodnym źródłem informacji o tym, czy marka jest wolna od okrucieństwa, czy nie, pomimo że jest najbardziej rozpoznawalny na świecie. Mimo że ich sprawa jest naprawdę ambitna, ich wymagania certyfikacyjne nie są tak rygorystyczne, jak Leaping Bunny czy CCF. Lista marek TESTUJĄCYCH / NIE TESTUJĄCYCH opracowana przez PETA PETA również przygotowała aplikację o nazwie „Bunny Free”, która pozwala wyszukiwać firmy według nazwy i informuje, czy przeprowadzają testy na zwierzętach wg. kryteriów PETA. Należy pamiętać, że wszystkie z powyższych standardów walki z okrucieństwem wobec zwierząt są zgodne z prawem i są zgodnie ze swoimi kryteriami wiarygodne. Wszystkie działają w celu zakończenia testów na zwierzętach w odniesieniu do produktów konsumenckich i starają się być jak najbardziej przejrzyste. Różnica między tymi 3 organizacjami polega na kryteriach, które stosują, aby zakwalifikować firmy do swoich programów i na ile są wiarygodne, jeśli chodzi o zagwarantowanie, że firma będzie przestrzegać tych kryteriów. Jak wygląda sytuacja na świecie Warto wspomnieć, że praktycznie nie istnieją substancje, które nigdy we wcześniejszej historii nie zostały zbadane na zwierzętach. Większość związków chemicznych została w przeszłości przetestowana w ten sposób, aby ocenić, czy ich stosowanie jest bezpieczne dla zdrowia ludzi. Wiele lat temu w Europie na zwierzętach przetestowano nawet… wodę destylowaną. Unia Europejska jest pionierem zakazu testów (choćby teoretycznego) na zwierzętach gotowych kosmetyków i składników. Oficjalny zakaz testów jest również sukcesywnie wprowadzany przez kolejne państwa. Poza Unią Europejską zakaz testów na zwierzętach został wprowadzony dyrektywą rządową również w Indiach. W 2013 roku testów zakazał Izrael, a w 2014 Tajwan. W wielu krajach podejmowane są oddzielne inicjatywy mające na celu zakazanie testów, ale tylko nieliczne wyjątki regulują to ustawami prawnymi obowiązującymi na terenie całego kraju. Istnieją jednak regiony, gdzie wciąż wymagane są testy na zwierzętach zarówno kosmetyków jak i składników, by móc wprowadzić produkt do obrotu. Na przykład testowanie kosmetyków na zwierzętach na terenie USA nie jest obecnie zabronione, jednak główny problem obecnie stanowią Chiny. Chiny Testy na zwierzętach są wymagane przez prawo w Chinach dla wszystkich zagranicznych marek kosmetyków. Nawet marki, które w innym przypadku przestały testować na zwierzętach, muszą przestrzegać tych przepisów, kiedy wchodzą na chiński rynek. Wymóg wykonywania testów kosmetyków na zwierzętach w Chinach wynika z braku akceptacji przez władze Chin zatwierdzonych metod alternatywnych zastępujących wykorzystanie zwierząt. Niektóre firmy produkują kosmetyki, które spełniają europejskie wymagania i nie są testowane na zwierzętach w Europie, ale później przechodzą dodatkowe badania w Chinach by mogły być wprowadzone do obrotu na rynek chiński. Chiński rząd przeprowadza testy według własnego uznania we własnych laboratoriach, a firmy muszą finansować chińskie testy swoich produktów za własne pieniądze. Chiny powoli zaczynają zmieniać swoje podejście i stopniowo zaczynają akceptować metody alternatywne jednak na gruntowne zmiany, w kwestii całkowitej eliminacji testów na zwierzętach, możemy czekać latami. Korea Południowa Korea Południowa zapowiedziała rezygnację z testów, jednak nie wdrążono jeszcze tego prawa w życie. Zakaz ten ma dotyczyć tylko gotowych kosmetyków, a nie ich składników. Są to jednak na razie działania dopiero planowane. Kosmetyki koreańskie są mocno innowacyjne i pojawiają się w nich składniki pochodzenia syntetycznego, które muszą zostać dobrze przetestowane na żywej tkance, stąd też zakaz testowania nie jest mile widziany przez tamtejszych producentów ponieważ boją się oni że zatrzyma to kreatywność koreańskich marek. Rosja W Rosji nie ma prawa, które zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Rosyjscy politycy przygotowali projekt ustawy, która ma na celu stopniowe wycofanie wszystkich testów na zwierzętach dotyczących kosmetyków i ich składników do 2020 roku. Dyskusja w tej kwestii trwa, a sprawa nadal nie jest rozstrzygnięta. USA Niezbyt optymistycznie wyglądają na testów na zwierzętach także Stany Zjednoczone. Nie ma tam zakazu testowania i wiele firm to robi twierdząc, że tylko w ten sposób mogą rozwijać innowacyjność w przemyśle kosmetycznym. Niedawno do Kongresu wprowadzono ustawę Humane Cosmetics Act, która ma na celu stopniowe wycofywanie testów kosmetycznych na zwierzętach na rzecz nowatorskich metod testowania. Jednak w USA istnieje silny lobbying producentów, którzy chcą testować bo daje im to większe możliwości w tworzeniu produktów. W UE obowiązuje zakaz sprzedawania kosmetyków pochodzących z krajów trzecich, które były testowane na zwierzętach bez względu na miejsce wykonania testów. Pytanie jednak jak ten zakaz egzekwować? Póki co nie powstała żadna specjalna inspekcja sanitarna która byłaby w stanie przyglądać się każdemu produktowi, który wchodzi na rynek unijny. Parlament Europejski w lutym 2018 roku pisał na swojej stronie internetowej, iż „posłowie zauważają, że chociaż stopień przestrzegania zakazu [testowania] w UE jest bardzo wysoki, to poważnym problemem pozostaje brak w dokumentacji produktu kompletnych i wiarygodnych danych o testowaniu na zwierzętach, w szczególności w przypadku produktów kosmetycznych importowanych do UE z państw trzecich” Dlaczego niektóre firmy oznaczają kosmetyki jako „nietestowane na zwierzętach” a inne nie? Z punktu widzenia prawa europejskiego, oznakowanie „nietestowane na zwierzętach” może być w Unii Europejskiej uważane za wprowadzające w błąd skoro zgodnie z obowiązującym zakazem testów na zwierzętach w Unii Europejskiej, deklarowanie „nietestowania na zwierzętach” jest deklarowaniem podstawowej zgodności z wymaganiami prawa. To zjawisko wynika niewątpliwie z chaosu informacyjnego jaki panuje w temacie testów na zwierzętach. Z jednej strony mamy europejskie prawo, które jasno zabrania takich praktyk, a drugiej strony napływają do nas informacje od organizacji non-profit, że takie testy są nadal praktykowane. Nic dziwnego że firmy starają się jakoś wyróżnić na sklepowej półce, choćby przez taka właśnie deklarację lub jeśli się dostatecznie postarają poprzez wiarygodny certyfikat Cruelty-free. Kosmetyki testowane i nietestowane na zwierzętach to w ostatnim czasie bardzo gorący temat. Coraz więcej konsumentów przed zakupem danego produktu weryfikuje podobną informację. Warto na koniec podkreślić, że nie ma właściwego lub złego sposobu dokonywania wyborów zakupowych wolnych od okrucieństwa. Ważne jest, aby znać różnicę między każdym z opisanych wyżej certyfikowanych standardów Cruelty-free, a następnie podejmować własne świadome decyzje. Bądź świadomym i odpowiedzialnym konsumentem!
Oznaczenie cruelty free mówi, że dany kosmetyk (podobnie jak i jego wszystkie składniki) w żadnej fazie produkcji, nie był testowany na zwierzętach. Dodatkowo kosmetyki takie dają nam pewność, że nie zawierają substancji pochodzących z martwych zwierząt. Może za to występować w nich np. miód, produkty mleczne czy lanolina.
Szereg kampanii społecznych apelujących do ludzkich sumień w obronie masowo zabijanych bożonarodzeniowych karpi mamy już za sobą. Jednak zdecydowanie większy festiwal okrucieństwa odbywa się codziennie w czasie testów przedklinicznych, w których cierpią myszy, szczury, króliki czy kury. Ich cierpienie uzasadnia się koniecznością sprawdzenia bezpieczeństwa leków i innych substancji na wiarygodnym modelu badawczym. Czy na pewno ten argument jest słuszny i czy nie istnieje żadna alternatywa dla badań toksyczności na zwierzętach? Stałocieplne, mają podobną budowę narządów wewnętrznych, podobnie metabolizują związki chemiczne, nawet raz w roku mówią ludzkim głosem – powodów, dla których małe ssaki takie jak myszy czy chomiki traktuje się jako podobne człowiekowi, jest z pewnością wiele. Ostatnio pojawiają się coraz częściej doniesienia naukowe, świadczące o tym, że takie podobieństwo może nie wystarczać – „modele zwierzęce” nie zostały nigdy walidowane. Temat braku rzetelnych dowodów na ich niezawodność nie jest jednak tak nagłośniony, jak kontrowersje moralno-etyczne wokół znęcania się nad zwierzętami laboratoryjnymi. Możliwe, iż bardziej opłaca się zrewidować wiarygodność tej metody badania od strony czysto merytorycznej, niż polegać na „sprawdzonych od wieków” procedurach. Niezwykle istotny wydaje się fakt, że aż 90% leków, które pozytywnie przeszły fazę testów na zwierzętach, odpada już w pierwszej fazie badań klinicznych na ludziach. Amerykańska firma farmaceutyczna Pfizer w 2004 roku „utopiła” ponad 2 miliardy dolarów w potencjalnych terapeutykach, które pomagały genetycznie modyfikowanym myszom (i niestety tylko im). Dodatkowo FDA informuje o dziesiątkach przypadków szkodliwego działania farmaceutyków odkrywanych dopiero po wprowadzeniu ich na rynek – w USA co roku około 76,6 miliarda dolarów przeznacza się na leczenie działań niepożądanych, a 100 tysięcy pacjentów umiera z tego powodu. Dlaczego modele zwierzęce zawodzą? Przede wszystkim bierze się to z subtelnych różnic międzygatunkowych, które w niektórych przypadkach powodują drastyczne zmiany w metabolizmie ksenobiotyków. Odmienność przemian metabolicznych przekłada się na różnice efektów wywoływanych u zwierząt i u Homo Sapiens. Paracetamol, popularny lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, szkodzi kotom, podobnie jak morfina, wywołująca stany lękowe zamiast całkowitego uspokojenia. Świnki morskie nie tolerują penicyliny, a doustne środki antykoncepcyjne wydłużają czas krzepnięcia krwi u psów zamiast działać prozakrzepowo. Wiele chorób cywilizacyjnych w tym: AIDS, Alzheimer, niektóre typy nowotworów, zaburzenia psychiczne i uzależnienia, uznaje się za specyficzne jedynie dla naszego gatunku, a ich odpowiedniki u gryzoni stanowią uproszczony model nie uwzględniający wszystkich czynników środowiskowych. Ponadto dochodzi problem polimorfizmu genów kodujących enzymy (np. geny Cyp P450), które warunkują indywidualną reakcję na dane leczenie – te uwarunkowania osobnicze i zmienność populacyjną trudno jest wychwycić eksperymentując na jednorodnej genetycznie grupie zwierząt. Tak też zdarzyło się w przypadku leku przeciwzawałowego Plawix, na którego nie reaguje średnio co trzeci pacjent. Obecnie ciężko jest oszacować, ile skutecznych leków odpadło z powodu niepowodzeń w testach na zwierzęcych modelach. Taki los mało nie spotkał Lipitor’a, farmaceutyku obniżającego poziom cholesterolu, który nie dawał zadowalających wyników w badaniu na myszach, lecz jego skuteczność „objawiła się” podczas próby na zdrowych ochotnikach. Naukowcy tracą również cenny czas polegając na modelach mysich czy króliczych i wielu okryć można by dokonać znacznie wcześniej. Przykład stanowi postawiona w 1954 roku teza o niewielkim znaczeniu palenia papierosów dla rozwoju raka płuc. Pogląd ten obalono dopiero 30 lat później, gdy poprawiono system urządzeń, których zwierzęta były eksponowane na dym tytoniowy. Szczepionka przeciwko chorobie Heinego-Medina także nie wykazywała skuteczności w eksperymentach na szympansach, jednak testy na komórkach ludzkich udowodniły, iż efektywnie zapobiega ona infekcji wirusem Polio. Powracając do pytania o istnienie alternatywy dla tego typu badań, warto zauważyć, że od 2011 roku ograniczono znacznie testy na gatunkach naczelnych. Zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej większości kosmetyków także nie testuje się już na zwierzętach, więcej uwagi poświęca się badaniom in vitro na ludzkich liniach komórkowych. Intensywnie prowadzone są próby nad innymi modelami badawczymi. Jedną z wielu opcji wydają się być symulacje komputerowe pozwalające na odtworzenie zachowania poszczególnych molekuł w organizmie. Do stworzenia takiego modelu potrzebne będą maszyny o niezwykłej mocy obliczeniowej, lecz obecnie opracowane systemy (np. symulacja zachowania leku we krwi stworzona przez pracowników Uniwersytetu Islandzkiego) osiągają dokładność 50% w przewidywaniu skutków ubocznych u ludzi i ich precyzja nadal wzrasta. Kolejną alternatywą są „organs on chips” – mini-hodowle 3D prowadzone w warunkach niemal identycznymi z tymi, jakie panują w ludzkim ciele. Na specjalnym chipie zaprojektowano między innymi model pęcherzyka płucnego składający się z pneumocytów stykających się z jednej strony z laminarnie przepływającą krwią a z drugiej tłoczonym powietrzem atmosferycznym. Model ten znakomicie sprawdza się w badaniach nad infekcjami dróg oddechowych i ich leczeniem. Środowisko zajmujące się badaniami biomedycznymi jest świadome, że jeszcze przez długi czas, o ile w ogóle, z postępowania przed próbami klinicznymi nie uda się wyeliminować testów na zwierzętach. Obecnie opłaca się rozwijać także inne metody eksperymentalne, ponieważ podnoszą one jakość i wiarygodność uzyskiwanych wyników oraz zapobiegają błędnym inwestycjom czasu i pieniędzy. Bo jeżeli na firm farmaceutycznych nie robią wrażenia emocjonalne argumenty obrońców praw zwierząt, to warto do nich przemówić poprzez ich portfele. Źródła POZOSTAŁE INFORMACJE Kolumbia stała się pierwszym krajem w Ameryce Południowej, który zakazał testowania kosmetyków na zwierzętach. Ustawa 120/2018 została jednogłośnie zatwierdzona przez senat kolumbijski w czerwcu, a teraz została oficjalnie podpisana przez prezydenta Kolumbii Ivána Duque Márqueza.

403 ERROR Request blocked. We can't connect to the server for this app or website at this time. There might be too much traffic or a configuration error. Try again later, or contact the app or website owner. If you provide content to customers through CloudFront, you can find steps to troubleshoot and help prevent this error by reviewing the CloudFront documentation. Generated by cloudfront (CloudFront) Request ID: Gmjx0ZjEnM6h28bhG_Jl1o-yGhdxmpxVpy9yTUn-WnfZY5Em15ZgVw==

Testy przeprowadzane na zwierzętach przez lata były uważane za standard w branży kosmetycznej, aby sprawdzić bezpieczeństwo poszczególnych składników, lub gotowych kosmetyków. Z ograniczoną technologią, metodami badawczymi i wiedzą o oddziaływaniu surowców kosmetycznych na skórę testowanie na zwierzęcych organizmach wydawało
Acuvue (Johnson & Johnson)Adidas (Coty)AgropharmAir Wick (Reckitt Benckiser)Ajax (Colgate - Palmolive)Almay (Revlon)Always (Procter&Gamble)Aquafresh (GlaxoSmithKline)Aramis (Estee Lauder)Ariel (Procter & Gamble)Aspen (Coty)Astor (Coty)Aussie (Procter & Gamble)AVA (tłuszcz z norek)Axe (Unilever)Axion (Colgate - Palmolive)Baby Phat (Coty)BAC (Henkel)Balenciaga (Coty)BeiersdorfBeyoncé Knowles (Coty)Bic CorporationBIOPON (Henkel)Biotherm (L'Oreal)BlistexBobas (Henkel)Bobbi Brown (Estee Lauder)Borghese (Coty)Bounty (Procter & Gamble)BourjoisBPBraun (Procter & Gamble)Bref (Henkel)Brillance (Henkel)Cacharel (L'Oreal)Calvin Klein (Coty)Carefree (Johnson & Johnson)Cascade (Procter & Gamble)Celine Dion (Coty)Ceresit (Henkel)Cerruti (Coty)Chanel Chanson D'Eau (Coty)Chapstick (Pfizer)Chloe (Coty)Chopard (Coty)Christian DiorChristina Aguilera Perfumes (Procter & Gamble)Chupa Chups (Coty)Church & DwightCif (Unilever)Clairol (Procter & Gamble)Clean & Clear (Johnson & Johnson)Clearasil (Reckitt Benckiser)Clin (Henkel)Clinique (Estee Lauder)CloroxCoppertone (Schering-Plough)Cover Gilr (Procter & Gamble)Dato (Henkel)David and Victoria Beckham (Coty)Davidoff (Coty)Dawn (Procter & Gamble)Denivit (Henkel) Der General (Henkel)Desperate Housewives (Coty)Diadermine (Henkel)Dial CorporationDixan (Henkel)Dolce & Gabbana (Procter& Gamble)Domestos (Unilever)Donna Karan (Estee Lauder)Dove (Unilever)Downy (Procter & Gamble)Dr Scheller (Coty)Duracell (Procter & Gamble)Escada Fragrances (Procter & Gamble)Esprit (Coty)Essie (L'Oreal)Estee LauderEthan James (Coty)Eucerin (Beiersdorf)ex' (Coty)Fa (Henkel)Faith Hill (Coty)Febreze (Procter & Gamble)Fekkai (Procter & Gamble) Flora (Unilever)Frizia (Henkel)Garnier (L'Oreal)Genie (Henkel)Gillette (Procter & Gamble)Giorgio Armani (L'Oreal)Gliss Kur (Henkel)Green Works (Clorox)Gucci Fragrances (Procter & Gamble)Guess? (Coty)Halle Berry (Coty)Hattric (Henkel)Head & Shoulders (Procter & Gamble)Heidi Klum (Coty)Helena Rubinstein (L'Oreal)Henkel Herbal Essences (Procter & Gamble)Hugo Boss (Procter & Gamble)Iams (Procter & Gamble)Inneov (L'Oreal)Isabella Rossellini (Coty)Jennifer Lopez (Coty)Jette Joop (Coty)Jil Sander (Coty)Johnson & JohnsonJohn FriedaJoop (Coty)Jovan (Coty)Kajtek (Henkel) (Johnson & Johnson)Karl Lagerfeld (Coty)Kate Moss perfumes (Coty)Kenneth Cole (Coty)Kiton (Estee Lauder)KLORANE (tłuszcz z norek)Kylie Minogue perfumes (Coty) (Coty)La Mer (Estee Lauder)La Perla (Henkel) La Roche Posay (L'Oreal)La Toja (Henkel) Lacoste Fragrances (Procter & Gamble)Lamborghini (Coty)Lancaster (Coty)Lancome (L'Oreal)Lavax (Henkel) Licor del Polo (Henkel) Liofol (Henkel) Lipton (Unilever)Listerine (Johnson & Johnson)Loctite (Henkel) LOSK (Henkel)L'OrealLubriderm (Johnson & Johnson)MAC (Estee Lauder)Manhattan (Coty)Marlies Moller (Beiersdorf)Mary KayMatrix Essentials (L'Oreal)Max Factor (Procter & Gamble)Maybelline (L'Oreal)Metylan (Henkel)McGraw by Tim McGraw (Coty)Michael Kors (Estee Lauder)Miss Sixty (Coty)Miss Sporty (Coty)Mitchum (Revlon)Mont Saint Michel (Henkel)Mr. Clean (Procter & Gamble)MultiVita (Coca-Cola)Naomi Campbell Perfumes (Procter & Gamble)Nautica (Coty)Neutrogena (Johnson & Johnson)NeutromedNew York Color (NYC) (Coty)Nicorette (Johnson & Johnson)Nikos (Coty)Nivea (Beiersdorf AG)Nizoral (Johnson & Johnson)Norkol (tłuszcz z norek)Norvel (tłuszcz z norek)Nu Skin InternationalOff ( Johnson)Olay (Procter&Gamble)Old Spice (Procter&Gamble)Omo (Unilever)OPI (Coty)Oral-B (Procter&Gamble)Origins (Estee Lauder)Palette (Henkel)PALMEX (Henkel)Palmolive (Colgate-Palmolive)PampersPantene, Pantene Pro-V (Procter&Gamble)Pattex (Henkel)Persil (Henkel) Perwol (Henkel)Petr Čech (Coty)Pharmaceris (Eris)Phat Farm (Coty)Pierre Cardin (Coty)Playboy (Coty)Ponal (Henkel)Ponds (Unilever)Preparat Re-Nature (Henkel)Pril (Henkel) Pritt (Henkel)Procter&GamblePuma (Procter & Gamble)Pur (Henkel)Purex (Dial)Raid ( Johnson)Ralph Lauren (L'Oreal)Reach (Johnson&Johnson)Redken (L'Oreal)RevlonREX (Henkel)Rexona (Unilever)Rimmel (Coty) JohnsonSally Hansen (Coty)Sarah Jessica Parker (Coty)Schauma (Henkel)Schering-Plough (Merck)Schwarzkopf (Henkel) Schwarzkopf Professional Scorpio (Henkel)Sensodyne (GlaxoSmithKline)Shania Twain (Coty)SheseidoShu Uemura (L'Oreal)Sidolin (Henkel)Signal (Unilever)Sil (Henkel)Silan (Henkel)Silver by Tim McGraw (Coty)Smashbox (Estee Lauder)Soft & Dri (Dial)Softsoap (Colgate-Palmolive)Somas (Henkel)Speed Stick (Colgate-Palmolive)Spee (Henkel)Sprite (Coca-Cola)Stetson (Coty)Suave (Unilever)Sunsilk (Unilever)Syoss (Henkel)Taft (Henkel)Tampax (Procter & Gamble)Tangit (Henkel)Teroson (Henkel) Terra (Henkel)Tide (Procter & Gamble)Timotei (Unilever)Tom Ford (Estee Lauder)Tommy Hilfiger (Estee Lauder)Toni&Guy (Unilever)UnileverVademecum (Henkel)Vanilla Fields (Coty)Vaseline (Unilever)Veet (Reckitt Benckiser)Venus (Procter & Gamble)Vera Wang (Coty)Vernel (Henkel)Vichy (L'Oreal)Visine (Johnson & Johnson)Vivienne (Coty)WalgreensWeißer Riese (Henkel)Wella (Procter & Gamble)Werner Gerlinger Cosm (tłuszcz z norek)Westwood (Coty)Woolite (Reckitt Benckiser)YSL, Yves Saint Laurent (L'Oreal) PRODUKTY SPOŻYWCZEAero (Nestle)After Eight (Nestle)Alpen Gold (Kraft Foods)Bounty (Procter & Gamble)Burn (Coca-Cola)Cadbury (Kraft Foods)Cappy (Coca-Cola)Carte Noire (Kraft Foods)Chocapick (Nestle)Coca-ColaCortina (Nestle)Cortina (Nestle)Delicje (Kraft Foods) Digestive (Kraft Foods)Fanta (Coca-Cola)Fitness płatki (Nestle)Gerber (Nestle)Halls (Kraft Foods)Jacobs (Kraft Foods)Kinley Tonic (Coca-Cola)Kit Kat (Nestle)Knorr (Unilever)Kraft FoodsKropla Beskidu (Coca-Cola)Lift (Coca-Cola)Lion (Nestle)Lu Petitki (Kraft Foods)Maggi (Nestle)Manhattan lody (Nestle)Maxwell Haouse (Kraft Foods)Milka (Kraft Foods)Mondelez International (dawny Kraft Foods)Nescafe (Nestle)Nesquick (Nestle)Nestea (Coca-Cola)Nestea (Nestle)NestleOreo (Kraft Foods)Pieguski (Kraft Foods)Procter&GamblePowerade (Coca-Cola)Prince Polo (Kraft Foods)Pringles (Procter & Gamble)Procter&GambleRama (Unilever)Slim Fast (Unilever)Sprite (Coca-Cola)Tassimo (Kraft Foods)Toblerone (Kraft Foods)UnileverWiniary (Nestle) Chińskie władze postanowiły zaprzestać testowania na zwierzętach kosmetyków importowanych do Chin. Od czerwca 2014 r. nie są już Przejdź do menu głównego

Poznaj jedne z najpopularniejszych firmy, które wciąż testują swoje produkty na zwierzętach: fot. ilustracyjne Data dodania: 11:23 Ostatnia aktualizacja: 09:24 Unijne prawo zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Ale, jak się okazuje i to od dłuższego czasu, to tylko teoria. Wiele firm nadal wykorzystuje w swoich laboratoriach zwierzęta. Ostatnio w internecie opublikowany został przerażający film. Aktywiści organizacji Cruelty Free International wraz z niemieckimi obrońcami praw zwierząt nagrali i pokazali światu, co dzieje się w jednym z laboratoriów w Hamburgu. To tutaj na zlecenie wielkich koncernów farmaceutycznych, kosmetycznych oraz chemicznych przeprowadzane są rozmaite testy i eksperymenty na zwierzętach, które cierpią katusze. Wywołany temat poruszył i wywołał dyskusję. Stał się również powodem kolejnych protestów obrońców praw zwierząt. Zastanawiacie się, czy w swojej łazience nie macie przypadkiem kosmetyków testowanych właśnie na zwierzętach? Na stronie PETA można znaleźć aktualny spis takich marek. LISTA FIRM, które TESTUJĄ KOSMETYKI NA ZWIERZĘTACH W Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania na zwierzętach kosmetyków i ich składników. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile, pomimo apeli, protestów, akcji, firm nadal to robi. Na półkach w sklepach znaleźć można pasty, szampony, kremy, czy kosmetyki do makijażu, przy których produkcji ucierpiały niestety zwierzęta. Niektórym producentom udaje się obejść prawo. Jak? Zlecają testy na zwierzętach firmom zewnętrznym, wtedy ich produkty mogą być dostępne na rynku chińskim. A tutaj kosmetyki, żeby zostały dopuszczone do sprzedaży, muszą być testowane na zwierzętach. Wiele osób po ostatnich dramatycznych doniesieniach z Hamburga zaczęło sprawdzać, czy przypadkiem takich produktów nie mają u siebie w domu. Jak znaleźć firmy, które nadal testują kosmetyki na zwierzętach? Czytaj również: Drastyczne sceny w niemieckim laboratorium. Zwierzęta są poddawane tu eksperymentom: wyły z bólu, wyrywały się i krwawiły [ZDJĘCIA] Które firmy testują kosmetyki na zwierzętach? W weryfikowaniu firm pomocna może okazać się lista tworzona przez międzynarodową organizację na rzecz zwierząt PETA. Umieszcza ona na swojej stronie aktualne informacje. Dodatkowo wielu blogerów również przygotowuje listy kosmetyków testowanych i nietestowanych na zwierzętach. Zawsze starają się to zrobić w rzetelny sposób, kontaktując się z wybranymi markami, aby dowiedzieć się u źródła o stosowanych metodach badawczych. Sprawdziliśmy, jakie firmy obecnie znajdują się na stronie PETA. Jak zapewnia organizacja, wszystkie przedsiębiorstwa zostały sprawdzone przez ich wolontariuszy. "Możliwe, że niektóre firmy mają w swojej ofercie linię produktów, która nie wymaga wcześniejszych testów na zwierzętach, ale nie oznacza to, że takie praktyki nie są przez nich stosowane w przypadku innych produktów. Niektóre firmy znalazły się na liście tylko dlatego, że nie odpowiedziały na nasze pytania, w związku z czym możemy zakładać, że nie chcą przyznać się do stosowanych przez siebie praktyk. Dla pewności odwiedź stronę internetową firmy lub skontaktuj się bezpośrednio z firmą - tłumaczą autorzy. Sprawdź również: Kosmetyki naturalne: polskie, czy szwedzkie? PORÓWNANIE. Naturalne kosmetyki do twarzy i włosów oraz sklepy, w których można je znaleźć STOP testom - zamknijmy laboratorium LPT! Obrońcy zwierząt w Polsce organizują protest. - Chcemy zamanifestować mocny przekaz: Zlikwidujmy eksperymenty na zwierzętach, zamknijmy LPT! - informują. Tajne badania przeprowadzone przez SOKO Animal Protection and Cruelty Free International dowodzą niezrównoważonych warunków, nielegalnej hodowli, okrutnych prób i brutalności wobec zwierząt. W środę, 23 października zaplanowali demonstrację wspierającą niemieckich sąsiadów. Przyłączają się do walki o zamknięcie LPT! - Mamy nadzieję, że ta demonstracja, chociaż dotyczy laboratorium w Niemczech, otworzy również oczy naszym politykom i rozpocznie dyskusję na temat całkowitego zakazu wykorzystywania zwierząt do celów testowych - dodają organizatorzy wydarzenia. Kosmetyki NIETESTOWANE na zwierzętach Na sklepowych półkach znaleźć można także kosmetyki, które nie są testowane na zwierzętach. Poniżej prezentujemy listę wybranych marek: AlterraAA OceanicAA Prestige (AA Oceanic)Abercrombie & FitchDaburKhadiThe Body ShopDeliaGoshLaboteBellBeauty Without CrueltyBellBionoricaBio-OilJoannaCleanicClever (Clovin)Cztery Pory Roku (Pharma CF)EsteticaEvelineEveryday MineralsBielendaWibLawendowa FarmaLawendowe PolaL’BioticaLe Petit OlivierLieracZiajaZielone LaboratoriumZoyaZoevaPerfectaIsanaOrganix Cosmetics (Skincare)Organix HaircareSoraya Fundacja ViVa certyfikuje znakiem V produkty wegańskie i nietestowane na zwierzętach Znak V to symbol Fundacji Viva, którym oznaczane są produkty wegańskie, czyli takie, które w swoim składzie nie zawierają żadnych składników odzwierzęcych, nie użyto ich w procesie produkcyjnym, nie są testowane na zwierzętach i nie zawierają oleju palmowego. - Jesteśmy Twoim drogowskazem na sklepowej półce - podkreśla Fundacja Viva. Jakie produkty kosmetyczne zostały oznaczone Znakiem V i nie są testowane na zwierzętach? L'BioticaGoNatureStara MydlarniaSenelle CosmeticsAA VeganMafka Kosmetyki NaturalneFlos Lek LabolatoriumPolena OstrzeszówForest CosmeticsZielone LabolatoriumIn The Sky GirlEvree obudź moc skóryVeoli BotanicaBielendaBalsamiqueColoris CosmeticsAlba 1913FeliceaMydlarnia InspiracjaOillanBeBio Ewa Chodakowska Więcej produktów i pełną listę znajdziecie na stronie Fundacji Viva >>> Agnieszka Cegielska: Wiesiołek to balsam dla duszy i ciała każdej kobiety źródło: Dzień Dobry TVN/x-news

Ziaja a testowanie na zwierzętach. Testowanie kosmetyków na zwierzętach to temat, który wraca jak bumerang co jakiś czas. Chociaż wydawać mogłoby się, że poruszają go głównie osoby z kręgu obrońców zwierząt, jednak wcale tak nie jest. Nasilenie praktyk wykorzystywania zwierząt, jako przysłowiowe króliki doświadczalne, było
Testowanie kosmetyków na zwierzętach to kontrowersyjny temat, ale myślę, że śmiało można powiedzieć, że większość z nas mając wybór, wybrałaby kosmetyki nietestowane. Ale jak dobrze znasz temat testowania? Temat testowania często zamknięty jest w czarno-białej opowieści, gdzie złe i krwiopijcze korporacje na siłę testują kosmetyki na zwierzętach, by potem zarabiać grube miliony. Ale czy te sprawy są naprawdę tak proste? Od ponad 5 lat siedzę w temacie testowania na zwierzętach oraz bezpieczeństwa kosmetyków i powiem Wam, że te sprawy nie są wcale tak proste. Choć chcielibyśmy wierzyć, że u źródła problemu są rządne zysków korporacje, prawda jest taka, że od wielu lat większość firm nie testuje swoich produktów na zwierzętach. Modę na to rozpoczął Revlon, który był jedną z pierwszych firm, które ogłosiły, że nie będą testować i przez lata wiele innych dołączyło do tego ruchu. Jednak większość z nich dalej funkcjonuje na listach PETA jako firmy testujące. O co chodzi? Jest kilka problemów z klasyfikowaniem firm jako nietestujących. Podam Wam przykłady. 1. Firma A i firma B kupują nietestowany składnik X od laboratorium. Firma B zleca laboratorium przetestowanie składnika X na zwierzętach. Czy firma A może dalej deklarować, że używa składników nietestowanych na zwierzętach? 2. Firma D opracowała bez testowania składnik Y. Firma E, która jest w układzie partnerskim z firmą D, zaczyna produkować kosmetyki ze składnikiem Y. W pewnym momencie jednak firma D decyduje się przetestować składnik Y na zwierzętach. Czy firma E, która nie zlecała żadnych testów, może dalej deklarować, że używa składników nietestowanych? 3. Firmy F, G i H używają składnika Z, który nigdy nie był testowany na zwierzętach. Uniwersytet I w ramach badań naukowych decyduje się przeprowadzić testy składnika Z na zwierzętach. Czy firmy F, G i H, które w żaden sposób nie zlecały, ani nie sponsorowały owych badań i nie mają żadnych powiązań z uniwersytetem I, mogą dalej deklarować, że nie testują na zwierzętach? 4. W ramach badań medycznych testuje się produkt Q. Jest on jest używany na delikatnych organach ludzkich i ma znaczenie w polepszaniu jakości życia pacjentów. Ze względów bezpieczeństwa, produkt Q testowany jest początkowo na zwierzętach. Istnieje też firma J, która w żaden sposób w owych testach nie uczestniczy, nie sponsoruje ich ani nie zleca. Używając technologii produktu Q oraz faktu, że dzięki testom na zwierzętach produkt Q jest uznawany za bezpieczny, firma J produkuje produkt X, który służy celom kosmetycznym. Czy w tym układzie produkt X jest testowany na zwierzętach i czy firma J może deklarować, że nie testuje na zwierzętach? Te problemy może brzmią abstrakcyjnie, ale są realnymi problemami. Sama zetknęłam się z przykładem numer 1, gdy agencja marketingowa, z którą współpracowałam, bardzo chciała uzyskać od swojego klienta - światowej firmy kosmetycznej - deklarację, że nie testują (taka deklaracja ma ogromną wartość marketingową). Firma odpowiedziała, że choć sami NIGDY nie zlecili żadnego testu, nie mogą zagwarantować, że inna firma nie zleciła takowych testów. Nie czuli, że w takim wypadku mogą zadeklarować, że są "cruelty free". Jednak, wiele firm deklarujących, że są cruelty-free nie ma takich skrupułów. Problem numer 2 dotyka wszystkich marek, zrzeszonych w ramach konglomeratów jak Estee Laurder czy L'Oreal. Gdy marki te wchodziły na rynek chiński, wszystkie podmarki w ramach tych grup zostały przez PETA ochrzczone jako testujące na zwierzętach. Na rynku chińskim jest zasada, że nie trzeba testować składników, które już raz zostały przetestowane. Więc większość produktów zostanie dopuszczonych bez żadnego problemu i dodatkowych testów, zwłaszcza, jeśli mają proste składy. Ale jeśli zawierają jakiś nowatorski, opatentowany składnik, ów składnik zostanie przetestowany. Ten przypadek można rozciągnąć na Mexoryl - bardzo stabilny filtrs UVA, opatentowany przez L'Oreal. Gdy LOreal wprowadzał firmę Khiels na rynek chiński (a Khiels używa między innymi Mexorylu w swoich kremach przeciwsłonecznych), nagle wszystkie firmy z wachlarza L'Oreal, uwzględniając The Body Shop, okrzyknięto jako testujące - nawet te, które nie używają wymagających testowania składników. Mimo tego, Khiels wciąż uważa się za firmę nietestującą. The Body Shop nie prowadzi też sprzedaży swoich produktów w Chinach. Problem numer 3 jest moim zdaniem najgorszy i jednocześnie świadomość jego jest NAJMNIEJSZA. Uniwersytety i ośrodki naukowe są największymi i najbardziej bezwzględnymi miejscami torturowania zwierząt, ale nikt nie ma prawa im nic powiedzieć. Unia Europejska zakazała laboratoriom komercyjnym testowania, ale nie zabroniła nic uniwersytetom. Testowanie na zwierzętach w ramach powtarzanych po milion razy eksperymentach, to szara rzeczywistość uczelni. Co jakiś czas robione są bardziej innowacyjne eksperymenty, ale o ile firmy komercyjne robią je w ramach testów in vitro, badacze w ośrodkach naukowych nie mają żadnych ograniczeń. Prowadząc tego bloga, znajduję co chwilę testy tego czy innego składnika na zwierzętach - właśnie w wykonaniu uniwersytetów. Żadna firma kosmetyczna za te badania nie płaci. Czasem są one wykonywane pod pretekstem medycznych poszukiwań, ale w większości przypadków jest to robienie czegoś po to, by móc dostać tytuł czy grant naukowy. Czwarty przypadek odnosi się do problemu soczewek. Firmy jak Bauch & Lomb testowały soczewki na zwierzętach, bo testowanie na oku człowieka jest zbyt ryzykowne. Soczewki kontaktowe mają wartość kosmetyczną, ale ciężko odmówić im wartości medycznej. Ale są firmy, które produkują soczewki stricte kosmetyczne, gdzie ciężko dopatrzeć się jakieś wartości medycznej. Czy firmy wykorzystujące medyczne technologie do niemedycznych celów mogą deklarować, że nie testują swoich produktów na zwierzętach? Chciałam Wam zwrócić uwagę, że temat testowania jest o wiele bardziej złożony, niż niektórzy próbują nam go "sprzedać". Tak łatwo przekierować gniew na bogate korporacje, tak łatwo jest w świecie marek widzieć złoczyńców. Ale o wiele trudniej jest np. narzucić ograniczenia uczelniom. Odruchowo nienawidzimy korporacji, ale świat nauki chcemy darzyć szacunkiem. Progresywne prawodawstwo w sprawie testowania może i wyeliminuje przypadki 1 i 2, ale 3 i 4 są właściwie pozostawiane bez komentarza i bez żadnej świadomości ich istnienia. Czy w tak zagmatwanym świecie, możliwe jest nawet używanie kosmetyków nietestowanych na zwierzętach? W pewnym sensie, nie ma takiej możliwości. Wszystkie składniki dostępne na rynku zostały już przetestowane na zwierzętach - niekoniecznie na zlecenie firm kosmetycznych, ale może w ramach badań naukowych na uczelniach. Jedyne co możemy robić, to szukać kosmetyków, opartych na znanych i nie patentowanych składnikach. Dlatego myślę, że warto unikać firm, deklarujących władanie dziesiątkami patentów i zamiast tego wybierać kosmetyki o "typowych" składach. I warto umieć czytać składy - nie mówię tutaj o jakimś wysokim poziomie wiedzy, ale nawet pobieżna umiejętność rozpoznania nazw prostych składników, daje nam więcej kontroli nad tym, co kupujemy. Jeśli jakiś składnik nie jest nam znany, polecam wyszukać go na anglojęzycznej Wikipedii (polskie opisy są bardzo często niewystarczające) i przejrzeć też materiały źródłowe w na ich temat, co często pozwala wychwycić, w jaki sposób dany składnik był testowany. Kiedyś wspominałam, że firmy koreańskie chętnie deklarują, że nie testują swoich produktów na zwierzętach - jest to postrzegane jako świadectwo jakości i bezpieczeństwa (tak dobre i naturalne, że nie trzeba testować). Znalazłam listę, stworzoną przez koreańską organizację, promującą używanie kosmetyków cruelty-free. Gwiazdka w pierwszej kolumnie oznacza brak testów na zwierzętach, w drugiej zaś oznacza, że firma nie używa produktów odzwierzęcych; trzecia gwiazdka oznacza, że firma nie eksportuje do Chin: Marki, które nie testują oraz nie są sprzedawane w Chinach, uwzględniają Sidmool. Na liście firm nietestujących są też firmy Etude House, Innisfree, Sulwhasoo oraz IOPE. Jak wspominałam, sprzedawanie produktów w Chinach nie jest równoznaczne z testowaniem, jeśli marka nie używa wymyślnych składników. Jako nietestujące deklarują się również firmy BRTC oraz Skin79. Oczywiście te deklaracje nie obejmują sytuacji, opisanych we wcześniejszej części artykułu. Oznaczają jedynie, że owe firmy nie zlecają nikomu wykonywania testów na zwierzętach.
.